„Nożycoręki”- czyli hejt po sanocku w absurdu sosie własnym.

Tak czytając różne wpisy, hejty, wynurzenia wszelakie i ja postanowiłem do trendu aktualnie panującego własne 3 grosze wsadzić. Czyli jak kompleksy nienawiść rodzące z rzeczywistością pod rękę nie idą- a wszystko na przykładzie „Nożycorękiego, Dzieckiem Szczęścia” zwanego.

Poznałem Miklicza w liceum, jakiś czas po śmierci jego Ojca. Umarł młodo przed 40-tką. Sławek miał lat 13 i tak w przyśpieszonym tempie z chłopaka, nastolatka jak każdy z nas, stał się w jednej chwili facetem, mężczyzną z 3 kobietami w domu.

Potem, gdy my smacznie spaliśmy albo spóźnialiśmy się na pierwsze lekcje, on już rozwiózł gazety i kosmetyki do kiosków ruchu. Zaczynał pomagając Wujkowi prowadzącemu własne kioski i znalazł sposób na samodzielność. Po liceum założył firmę „Mikomir”- własną działalność, dystrybuował artykuły kosmetyczne i prasę. Nie czekał, że ktoś coś mu da lub załatwi. Nikt mu nie mógł nic dać. Dlatego najwcześniej z nas płacił podatki i opłacał swój ZUS.

Poszedł na studia prawnicze, ciężkie ale wiedział, że znajomość prawa może tylko pomóc, np otworzyć jakieś drzwi.

W międzyczasie firma się rozkręciła a on zyskiwał coraz silniejszą pozycję na rynku i w branży.

Wtedy nasze drogi zeszły się po raz drugi. Jako jeden z trzech, nienagannie ubrany wg wszelkich prawideł obcej mi elegancji i profesjonalizmu stanął w drzwiach Radia Bieszczady i zaproponował, że poprowadzą dział reklamy. Nie chcieli nic- tylko szansy, którą dostali i której sprostali. Rozkręcili Agencję Reklamy potem Sławek odszedł, gdy dostał propozycję od największej w branży kosmetyków, firmy Beiresdorf- czyli właściciela NIVEA. Tam zaczynał od przedstawiciela handlowego a skończył jako jeden z 6 Dyrektorów Regionalnych na Polskę. Nie wyjechał do Poznania- mimo propozycji przejścia do Dyrekcji Generalnej bo zawsze uważał, że jeszcze ma TU coś do załatwienia. Pewnie dlatego od zawsze interesował się samorządem i polityką. W 2002 został radnym Sanoka potem przez podkarpacki sejmik samorządowy w 2010 został Członkiem Zarządu Województwa.

Odradzałem mu odejście z biznesu, bo raz, że była to dla niego wyraźna strata materialna. Dwa, że z bezpiecznej i stabilnej pracy przechodził na grząski grunt polityki. Ale nie zastanawiał się nad tym. Zaryzykował i wkrótce za nie swoje grzechy musiał się o tym boleśnie przekonać.

Po odwołaniu Marszałka Karapyty gdy telefony od Sławka zaczęły parzyć wiele rąk i uszu dostał kolejną, niespodziewaną szansę. Ktoś go docenił, jego doświadczenie, pracowitość, wykształcenie i wiedzę. Dostał propozycję z PGNiG. I nie była to bynajmniej propozycja „POlityczna” jak wielu uważa. Ale zwyczajna czysto ludzka, choć z pewnością dobrze przemyślana. Czy ją wykorzystał ? Można zapytać w firmie gdzie pracuje. Nie do mnie należy ocena- ale z tego co widzę, chyba nikt nie żałuję, że zaprosił go na pokład. Sam nie spoczął na laurach- uzupełnił wykształcenie techniczne, studia podyplomowe na AGH i jakieś kursy zawodowe.

Czy dobrze sprawował swoją służbę publiczną? Skoro dochował się wymownej ksywy „Nożycoręki” to chyba jednak tak, bo przed każdą ceremonią najpierw trzeba było się napracować i zmierzyć z często trudnymi decyzjami umożliwiającymi przecięcie biało-czerwonej szarfy nożycami z poduszki.

Lista spraw które są i były jego udziałem jest zbyt długa żeby poświęcać jej tu miejsce i czas…

 

Miklicz dostał wiele razy po czterech literach i życie go nie rozpieszczało (jak wielu sądzi) a wszystko co osiągnął zawdzięcza TYLKO SOBIE i mogę o tym zaświadczyć jako ktoś kto zna i obserwuje go od lat. I wcale nie dlatego piszę ten tekst. Piszę go, bo trafia mnie zwyczajnie po ludzku szlag gdy w Polsce panoszy się anonimowy hejteryzm schowany w czterech ścianach domowego internetu.

Gdy obrzucanie błotem może być narodową, koronną dyscypliną z wielką szansą na olimpijskie złoto- oczywiście jeżeli taka konkurencja weszłaby w kanon olimpiady.

Najpierw sami sobie udowodnijcie własnym życiem co potraficie zanim lekko ocenicie cudze.

Dobrych snów wszystkim sprawiedliwie oburzonym.

Z należnymi wyrazami 😉

 

PS

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (…)Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata” (Mt 7, 1-5)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *